Katarzyna Ciechańska | nauczyciel

Login: ckasia
E-mail: kajtek@ekom.net.pl

Poziom edukacyjny: szkoła podstawowa 1-3
Obszar edukacyjny: nauczanie zintegrowane

Szkoła: Szkoła Podstawowa

O mnie:

Pracuję z najmłodszymi dziećmi w szkole i sprawia mi to bardzo dużo satysfakcji. Popołudniami spotykam się z grupą rozśpiewanych i rozbrykanych  dzieci(Iskierki), aby z nimi pośpiewać, a sama w domu podśpiewuję Kajetanowi-trzylatkowi-synkowi....on nie zawsze chce tego mojego zawodzenia słuchać;)brrrr

 

Projekt 1: Dźwięk

Planowanie projektu

W szkole, w której pracuję (zresztą tak jest chyba w każdej) o wielość i różnorakość dźwięków nie trudno. Dźwięki wysokie, niskie, głośne, ciche,...Jak powstają dźwięki?, Jaka jest ich wysokość?, Jak je wytworzyć? co to jest fala dźwiękowa? Na te i inne pytania będziemy starali się odpowiedzieć podczas spotkań zespołu muzycznego(wokalnego) Iskierki, któremu dźwięki i tony w sposób szczególny są bliskie. Właśnie niedawno wspólnie z moimi śpiewającymi dziećmi postanowiliśmy sprawdzić , jak to z tym dźwiękiem jest. Sami przeprowadzimy doświadczenia. Podzielimy się na grupy, każdy zespół otrzyma inne zadanie, do którego się przygotuje i na forum Iskierek, przedstawi efekty swojej pracy.

Praca w grupie wymaga ustalenia zasad, reguł, których wszyscy uczestnicy projektu będą przestrzegać, a mianowicie:

  • w grupie pracują wszyscy i to aktywnie,
  • nie przeszkadzamy sobie nawzajem,
  • wspieramy się, a nie wyśmiewamy,
  • każdy pomysł jest wart rozważenia,
  • umiemy docenić pracę kolegów.

Zaplanowane doświadczenia i spotkania realizować będziemy podczas cotygodniowych iskierkowych prób w listopadzie, grudniu i styczniu. Mamy zamiar dokumentować naszą pracę aparatem cyfrowym i zdawać relacje tutaj na forum "szkoły myślenia" (a może uda nam się nakręcić "dźwiękowy film?! :) Zobaczymy! Przyświeca nam cel: robić wszystko, aby powstał dźwięk :)

 

Realizacja projektu

Tematy zajęć:

1. "Wytwórnia" dźwięków.

2. Zrób coś, co gra.

3. Muzyczne spotkania.

Eksperymenty:

  1. Kubek dźwiękowy
  2. Organy wodne
  3. Przewód do ucha
  4. Harfo-gitara
  5. Butelkowa orkiestra

 eksperyment nr 1

Kubek dźwiękowy:

 

Do przeprowadzenia tej zabawy-doświadczenia potrzebne były: kubeczek po jogurcie, nitka, zapałka, świeczka.

Przy tym eksperymencie pracowaliśmy wszyscy, każda "iskierka" przyniosła potrzebne materiały i samodzielnie wykonywała najprostszy na świecie grający instrument. Służyłam pomocą  tylko wtedy, gdy trzeba było przedziurawić dno kubeczka za pomocą ostrego narzędzia (starsze dzieci radziły sobie same-brawo). Po zrobieniu dziurek w kubkach trzeba było przeciągnąć nitkę i przywiązać jej koniec do  przepołowionej zapałki. Gdy już uporaliśmy się z supełkami, łamaniem zapałek, itp. reszta była prosta, wystarczyło tylko natrzeć nić woskiem i przeciągać po niej palcami (wskazującym i kciukiem). Bardzo szybko moi instrumentaliści z zapałem wydobywali dźwięki z piszczących, trzeszczących, charczących, wyjących, jęczących instrumentów.

Co zauważyły dzieci:

  • najlepszą nitkę przyniosła Zuzia (gładka, gruba nić składajaca się z 6 cieńszych, nasmarowana woskiem dawała niesamowite efekty dźwiękowe),
  • gdy palce powoli przesuwają się po nici, to dźwięki są niskie,
  • gdy palce przesuwane były szybko dźwięki natychmiast stawały się bardziej piskliwe.

Wyjaśnienie naukowe:)

Lepki wosk powoduje to, że nitka przesuwa się  między palcami skokami. Powstaje różnica ciśnień, która przenoszona jest na dno kubka, które pełni rolę membrany i wytwarza fale dźwiękowe w powietrzu. I rzeczywiście słusznie zauważyły Iskierki, powolne przesuwanie palcami zmniejsza częstotliwość występowania fal dźwiękowych i powoduje obniżenie dźwięków. I na odwrót, szybki ruch palców przyspieszy częstotliwość i spowoduje podwyższenie dźwięków.

 eksperyment nr 2

 Organy wodne:

 

Do wykonania tego doświadczenia potrzebny był kieliszek i odrobina wody.

Podzieleni na grupy graliśmy na kieliszkach różnej wielkości, różnej grubości szkła, różnej wysokości. Wystarczyło tylko mokrym palcem pocierać krawędź kieliszka, a rozlegał się dźwięk. Kieliszek musi być w połowie wypełniony wodą , a palec musi być odtłuszczony i mokry.

Z każdego rodzaju kieliszka wydobyliśmy dźwięk. Początkowo myśleliśmy, że można zagrać tylko na kieliszkach z nóżką (nóżka to miejsce przytrzymywania naczynia), ale z błędu wyprowadziły nas dziewczyny, które zagrały na zwykłych literatkach.

Dzieci usłyszały i wywnioskowały:

  • gdy wody w kieliszku jest mniej dźwięki są wyższe
  • w sumie wysokość kieliszka, czy grubość szkła nie wpływała na dźwięk-no może trochę
  • najlepiej umyć ręce przed "grą"- doświadczenie "czystych rąk" - brudne (zatłuszczone) nie mają szans zagrać :)

 

Wyjaśnienie:

Palec trze o krawędź naczynia powodując wibracje. Te z kolei wytwarzają fale dźwiękowe w powietrzu, a stąd prosta droga do naszych uszu. Jak się dobrze przyjrzeć , to na powierzchni wody też zobaczymy fale.

 

 eksperyment nr 3

Przewód do ucha:

 

Realizacja tego doświadczenia przysporzyła niesamowicie wiele śmiechu, zabawy (szczególnie komuś patrzącemu z boku, do którego dźwięki dochodziły bardzo słabo (wcale), a widział jedynie, kołyszące się w różne strony dzieci ze zwisającymi z uszu widelcami na sznurkach).

Zadaniem Iskierek było wykonanie " przewodu do ucha" z widelca i kawałka nici. Na środku sznurka (nici, wełny) - dlugość ok. 1m - przywiązywaliśmy widelec. Obydwa końce nici, każdy z nas wkładał sobie do uszu (nić nawinięta na palce), natomiast zwisającym sztućcem uderzał o cokolwiek. Kiedy nić  naprężyła, każdy słyszał tylko dźwięki "wyprodukowane" przez siebie i tylko w swoich uszach.

 Podsłyszana rozmowa:

-"Dawid! Uderz w tę rurę"-Maja

- "O jaaaaa! Ale głośno!"-Dawid

Za chwilę w kolejce do rury stały wszystkie Iskierki, bo mocny metaliczny odgłos wszyscy chcieli usłyszeć na własne uszy.

Dzieci zauważyły:

  • długość sznurka nie wpływała na doznania dźwiękowe
  • najlepsze efekty dawało uderzanie metalu o metal
  • drewno i plastik też" brzmiały", ale nie tak, jak rura podtrzymująca tablicę :)
  • po uderzeniu w uszach słychać kościelne dzwony

Wyjaśnienie:

Metal drga na skutek uderzenia. Drgania nie są tu przenoszone przez powietrze, lecz przez nitkę i palce - bezpośrdenio do bębenków w uszach. Im twardszy przedmiot (materiał), w który uderzamy tym drgania są silniejsze i dźwięk głośniejszy - stąd powodzenie metalowej rury.

Dźwięki są naprawdę warte usłyszenia!!!

Ciekawostka!

Urządzenie, w którym wykorzystywane są drgania metalu to kamerton. Kamerton podaje konkretny dźwięk wg którego możemy stroić instrumenty. Bardzo często kamerton wykorzystuje dyrygent, prowadzący chór śpiewający a cappella (bez towarzyszenia instrumentów).

 

 

Dzieci podzielone na dwie grupy:

Grupa  „butelkowa” przyniosła szklane butelki (określonej wielkości-małe po soku” Kubuś”)

Grupa „pudełkowa” miała dostarczyć do doświadczalnej sali pudełka-różne.

 

eksperyment nr 4

 Harfo-gitara

 

Na stole grupy pudełkowej znalazły się: pudełka, naklejki, gumki.

Szefostwo w tej grupie powierzone zostało Darii, która taki instrument robiła wcześniej w domu, więc wiedziała wszystko i chętnie służyła radą i pomocą grupie.

Na pudełka należało naciągnąć gumki - np. "recepturki", jedna obok drugiej. Pudełko stało się w kilka chwil pudłem rezonansowym, a gumki strunami. Doświadczenie bardzo proste do wykonania, a dostarczyło wiele radości. Dźwięki wydobywające się z powstałych instrumentów, dzieci bardzo szybko skojarzyły z muzyką arabską ,hawajską. Gdy do muzyki zaczęły tańczyć, w klasie zapanował zupełny rozgardiasz i spontaniczna zabawa.

 

Dzieci doszły do wniosku:

  • najlepiej sprawdzają się pudełka z twardego plastiku lub grubszego styropianu( bo gumki ich nie zgniatają)
  • gdy naciągnięte gumki jeszcze bardziej naciągniemy, wtedy dźwięki są wyższe
  • gumki muszą być dość elastyczne

 

Dla uatrakcyjnienia instrumentów i zajęć można ozdobić harfo-gitary przyklejankami i malowankami. Teraz te piękne instrumenty znajdują się na wystawie w naszej sali.

 

Wyjaśnienie:

Naciągnięta na palce i szarpana gumka nie wydaje dźwięku, bo fala, którą wytwarza nie ma odbicia(odpowiedzi). Dopiero, gdy gumka zostaje naciągnięta na pudełku i szarpana, to tak jak w gitarze wydobywa się dźwięk. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem rezonansu.

(O rezonansie mówiliśmy bardzo dużo przy okazji spotkania z wiolonczelistą panem Andrzejem Trzeciakiem).

No i oczywiście wprawne uszy moich Iskierek się nie pomyliły. Krótsza, bardziej naciągnięta gumka- wyższy dźwięk, dłuższa poluzowana gumka-dźwięk niższy.

 

eksperyment nr 5

 Butelkowa orkiestra

 

Na stole „grupy butelkowej” pojawiły się: butelki, dzbanek z czystą wodą, farby plakatowe i pędzle, jakieś sztućce.

Po „kubusiowej” uczcie, moje Iskierki zabrały się do pracy. Umyte oczyszczone z etykiet szklane butelki, znalazły się na stole. Poprosiłam tylko o to, żeby do każdej butelki nalały trochę wody. Nalewały, dolewały, odlewały(konieczne są ścierki), zabarwiały wodę w butelkach różnymi kolorami farb. Gotowe butelki odstawiały na stoliku do prezentacji, no i zaczęło się „szukanie” dźwięków , które wyższe, które niższe, kiedy głośniej , kiedy ciszej, itd., itp. Dzieci uderzały w butelki łyżką stołową. Butelki były odstawiane, przystawiane, przesuwane, cały czas coś odlewano, przelewano. Wreszcie ustawiliśmy butelki w kolejności, jedna obok drugiej, zaczynając od butelki z najmniejszą ilością wody, kończąc na butelce , w której wody było najwięcej. Koniec końców instrument wyszedł ładny, kolorowy i efektowny. Udało nam się zagrać 3 pierwsze dźwięki gamy. Sukces! Ale i tak najładniejsze były twórcze kompozycje poszczególnych dzieci. Dzieła wprost niesamowite!

Tak wyglądała radosna twórczość dzieci: http://www.youtube.com/watch?v=11NggnaSZIQ .

 

Dzieci wysłuchały i zauważyły:

  • instrument jest tak ładny, że z powodzeniem może stanąć na honorowym miejscu naszej sali-szafka(użycie przez Jaśminę farby czarnej, wzbudziło wiele kontrowersji, ale to cała Jaśka)
  • stwierdziliśmy, że większa ilość wody w butelce powodowała dźwięk niższy, natomiast tam, gdzie wody było mniej dźwięk stawał się wyższy( zupełnie inaczaj napisane jest w książkach).

 

Wyjaśnienie z książek:

Gdy uderzamy w szkło, drgania przenoszą się na powietrze znajdujące się nad wodą. Im mniej wody, czyli więcej powietrza, tym drga ono wolniej, co daje niższy dźwięk-tyle materiały źródłowe.

Wyniki przeprowadzonego przez nas doświadczenia wykazały coś przeciwnego, tj. mniej wody-wyższy dźwięk, więcej wody-dźwięk niższy.

GRALIŚMY TEŻ:

  • na plastikowych butelkach wypełnionych ryżem, kaszą, itp.-grzechotki
  • na linijce umieszczonej pod książką
  • na balonie, z którego przez szparkę wypuszczane było powietrze
  • kredkami na stole
  • klaskanie , tupanie to nasza specjalność
  • na profesjonalnych instrumentach perkusyjnych

 

MUZYCZNE SPOTKANIA:

  • Pojechaliśmy do Poznania do Muzeum Instrumentów Muzycznych na lekcję o fortepianie. Było naprawdę muzycznie i pouczająco. Specjalnie dla nas został rozebrany na części pierwsze fortepian w muzealnej sali koncertowej. Tak więc instrument ten widzieliśmy od środka. Widzieliśmy również bardzo bogatą kolekcję innych instrumentów, niektóre są naprawdę unikatowe. Posiedliśmy też sporo wiadomości o Fryderyku Chopinie, a jak wiadomo wszystkim ten rok jest właśnie temu wielkiemu kompozytorowi poświęcony.
  • Spotkaliśmy się też w sprawie rezonansu z wiolonczelistą, który zajęcia rozpoczął od słuchania ciszy. Potem wyjął łuk i próbował na nim grać (robiliśmy wielkie oczy). Dźwięk usłyszeliśmy dopiero wtedy, gdy pomiędzy napiętą cięciwę a "ramię" łuku został włożony nadmuchany balon. Powietrze w nim zgromadzone zaczęło w wyniku pocierania smyczkiem drgać i powstawała fala, która docierała do naszych uszu. Następnie podziwialiśmy wiolonczelę, słuchaliśmy koncertu, no i sami pograliśmy. Co to był za dzień.

PODSUMOWANIE PROJEKTU:

Realizacja tego projektu, to wielka, niekończąca się zabawa. Zarówno dzieci, jak i ja ciekawie  spędziliśmy „iskierkowy” czas zgłębiając tajniki dźwięku. Wykonaliśmy wspaniałe, a co najważniejsze proste w swojej budowie instrumenty muzyczne. Potrzebne były jedynie przedmioty codziennego użytku, ogólnie dostępne. Nieskomplikowane eksperymenty pozwoliły wyczulić nasz zmysł słuchu. Teraz już bez problemu odróżniamy dźwięki wysokie od niskich, a także umiemy je wytwarzać, czego dowiedliśmy w naszej „ wytwórni dźwięków”. Pogłębiliśmy również naszą muzyczną wiedzę: wiemy co to rezonans i kamerton oraz co znaczy śpiewać a cappella.

W międzyczasie „ Iskierki” reprezentowały szkołę na przeglądach:

  • Gminny Przegląd Piosenki Religijnej „ Sacrosong”- Dom Kultury Opalenica
  • Gminny Przegląd Kolęd i Pastorałek-opalenickie gimnazjum
  • X Dekanalny Przegląd Kolęd i Pastorałek -Buk
  • Śpiewaliśmy na Targach Edukacyjnych "Otwarci na zmiany" w Poznaniu

Galeria:

Prezentacja

 

Szkolny Festiwal Nauki już za nami. Odbył się 13 maja i było niezłe naukowe zamieszanie. W kilku salach naszej szkoły i na korytarzu można było podziwiać efekty całorocznej pracy ośmiu grup i ich opiekunów. O całej imprezie poinformowaliśmy wszystkich na stosownych plakatach informacyjnych. Poprzedniego dnia przygotowywaliśmy stanowiska, sprawdzaliśmy sprzęt, komponowaliśmy wystawy, itp . W czwartek, od samego rana na stanowiskach pojawiały się potrzebne pomoce, rekwizyty, eksponaty, itp., a przy nich mali prelegenci, nieco podenerwowani, ale pełni zapału.
Zaproszeni zostali uczniowie naszej szkoły, nauczyciele, rodzice, dyrekcja, no i oczywiście prasa, która o wydarzeniu poinformuje całą lokalną społeczność.
Wystartowaliśmy o godz. 8:05-wg planu. Wcześniej podaliśmy do publicznej wiadomości kolejność i kierunek „ zwiedzania”. Doświadczalne stanowiska cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem.
Na końcu festiwalowego maratonu znalazła się moja sala, w tym dniu otwarta na oścież. Uczniowie zapraszali gości do środka, zapewniając o niezwykłych atrakcjach-zgodnie z prawdą.
Oto jak wyglądała prezentacja efektów pierwszego projektu.
Prezentowały je oczywiście „Iskierki”- dziewczynki stanęły za stołami wypełnionymi potrzebnymi rekwizytami. Wcześniej w domach przygotowały wypowiedzi, które w atrakcyjny, nieco zabawny sposób opisywały nasze wcześniejsze działania. Zuzia oficjalnie witała przybyłą widownię i informowała o „szkole myślenia” i jakie projekty realizowaliśmy. Amelka opowiedziała o projekcie „Dźwięk”. Matylda mówiła o doświadczeniu związanym z kubkiem dźwiękowym. Rewelacyjnie zachęciła widzów do gry na instrumencie-pytała z wdziękiem-„Czy ktoś chciałyby spróbować?” Podczas jednego z pokazów na widowni zauważyła swoja ciocię i z wielkim przejęciem poprosiła ją do wykonania doświadczenia. Następnie Zuzia S. perfekcyjnie opowiedziała o doświadczeniu z widelcem i sznurkiem. Było zabawnie, gdy efekty uderzającego o stół widelca chciał usłyszeć sam pan dyrektor. Dziewczynki poczuły się  bardzo dumne, gdy nawijały sznurek na palce pani Basi(nauczycielki niemieckiego), czy pani Renaty-(nauczycielki przyrody). Potem Marcysia i jej grające kieliszki, czyli doświadczenie „czystych rąk”. Na pytanie Marcysi, „ kto chce zagrać?”, zawsze podnosił się "las" rąk. Dzieci podchodziły i pocierały palcem o brzegi kieliszków, które posłusznie wydawały z siebie, podobne do skrzypiec, dźwięki. Na koniec Majka zademonstrowała, jak się tworzy i jak gra orkiestra zrobiona z butelek. Jasiu z 1e zagrał na nich w bardzo ciekawy sposób i mogliśmy przy tej okazji wyjaśnić  termin „tremolo”. Weronika z 1a zauważyła(słusznie), że dźwięki wysokie są głośniejsze. Było też o rezonansie, kamertonie, śpiewaniu a cappella. Julka opowiedziała na czym jeszcze graliśmy i zachęciła nas do klaskania, tupania, itp. Ala króciutko wspomniała o wizycie w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu. Klaudia wymieniła spotkania z instrumentalistami, jakie się odbyły wcześniej. Ola wspomniała jak to było w Teatrze Muzycznym. Julka L. podsumowała tę część spotkania. Były braaaaaaaaawaaaaa!!!!

Uczestnicy pokazów zarzekali się ,że wszystkie te doświadczenia wykonają w domu , bo są proste. Jeżeli z wszystkich osób, które uczestniczyły w pokazach, dźwiękowego bakcyla połknęło chociaż kilku, to wielki nasz sukces.

 

Galeria:

Projekt 2: Na strychu

Planowanie projektu

 

Zaczęło się zupełnie niepozornie. Mówiliśmy wtedy o historii oświetlenia i do klasy lampę naftową przyniosła Daria. Była to lampa jej babci i pięknie nam się ona w temat wkomponowała. Odezwały się też inne dzieci, że w domu mają lampę. Następnego dnia oprócz kilku naprawdę starych lamp, mogliśmy podziwiać  żelazko z duszą, przyniesione przez Filipa i stare zdjęcie prapradziadka, którym pochwalił się Daniel... Duże zainteresowanie tematem „staroci’ wśród dzieci, skłoniło mnie do ogłoszenia wielkiego ich poszukiwania. Dzieci mają za zadanie znoszenie do klasy rozmaitych starych rzeczy znalezionych na strychach, w zapomnianych pudłach, skrzyniach, przepastnych szufladach,…

Oprócz tego, że przedmiot należy dostarczyć do sali, trzeba także o nim coś powiedzieć.I tutaj duże wyzwanie dla dzieci, muszą pozyskać informacje( najczęściej od dziadków) i podzielić się nimi z koleżankami i kolegami w klasie.Projekt ten będę realizowała z moimi pierwszakami, więc konieczne jest ustalenie pewnych zasad, reguł oraz formuł, które pomogą w komunikowaniu się np. z sąsiadem, ciocią, czy wujkiem-właścicielami potencjalnych eksponatów. Sama jestem ciekawa efektów! Myślę, że do końca kwietnia potrwa ta zabawa, a może dłużej?

Jestem przekonana, że realizując ten projekt moi mali uczniowie wiele się dowiedzą o życiu, jak ono wyglądało kiedyś. Proponując dzieciom taką tematykę i sposób gromadzenia eksponatów(rozmowa ze starszymi ludźmi-dialog międzypokoleniowy),mam nadzieję, że nauczą się obcowania z ludźmi, że docenią wiedzę i doświadczenie ludzi starszych, którzy tak naprawdę , przecież są  żywą skarbnicą wiedzy historycznej i wszelakiej .

W szkole zorganizujemy wystawę tych rzeczy. Będziemy musieli również wykonać podpisy pod eksponatami, może nam się uda na zajęciach komputerowych!?

 Oczywiście będą zdjęcia!

Będzie też film!

 

Realizacja projektu

 

Przygotowujemy się do przeprowadzenia wywiadów z posiadaczami interesujących nas rzeczy. Musimy rozbudzić naszą ciekawość i umieć ją zaspokoić. Najłatwiej po prostu zapytać.

Poćwiczyliśmy w klasie układanie pytań. Początki były dość trudne, ale z czasem pytań było aż nadto.

Oto kilka ćwiczeń jakie wykonaliśmy:

  • Zabawa w parach-należało zadać koledze/koleżance jak najwięcej pytań.
  • Zadaj pytanie do ilustracji-na tablicy umieszczałam kolejne obrazki. Zadaniem dzieci było układanie pytań.
  • Tak, czy nie- uczeń zadawał pytanie, cała klasa zaś odpowiadała, chórem.
  • Znak zapytania- należało postawić znak zapytania na końcu zdania, które rzeczywiście było pytaniem.

Wspólnie ustaliliśmy, że o przyniesionej  rzeczy będziemy opowiadać, kierując się następującymi pytaniami:

  1. Gdzie przedmiot został znaleziony?
  2. Do kogo należy?
  3. Do czego służy lub służył?
  4. Przez co został zastąpiony teraz?

 Najciekawsze opowiadanka postaram się zapisać i tutaj w „ szkole myślenia” przedstawić.

Przyda się również przypomnienie zasad dobrego wychowania: dzień dobry, do widzenia, dziękuję, proszę,….musimy o tym porozmawiać. Szacunek dla osób starszych, przede wszystkim!

 Póki co, trwa zbiórka przedmiotów, zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

Mamy już:

  • Kilka lam naftowych
  • Maszynę liczącą
  • Encyklopedię z 1939r.
  • Bardzo stary mikroskop
  • Zdjęcia prapradziadka Zuzi
  • Słuchawki( chyba od jakiejś starej wojennej radiostacji)
  • Elegancką puderniczkę
  • Pióro i kałamarz
  • Jeszcze kilka starych książek
  • Coś co wysuszało kleksy
  • Stare pieniądze
  • maszyna do szycia
  • nożyce krawieckie
  • stare dokumenty
  • pojemnik do przechowywania chleba

 Czekamy na więcej.

No, i doczekaliśmy się. Nasze zbiory wzbogaciły się o:

  • gramofon
  • aparat fotograficzny
  • maszynę do pisania
  • elementy zastaw stołowych
  • bardzo stare zdjęcia(całe albumy)
  • młynki do kawy i pieprzu
  • radio
  • lampę z marmuru
  • akt zawarcia związku małżeńskiego prababci Klaudii
  • zdjęcia prababci Julki L.

Jestem pod wielkim wrażeniem zaangażowania moich uczniów i pomysłowości ich rodziców.

W piątek(09.04.10r.) odwiedziła nas mama Aleksa z kamerą. Pytała uczniów mojej klasy co to jest strych. Moje stremowane początkowo dzieciaczki, tworzyły na poczekaniu ciekawe wypowiedzi, odpowiadały całym zdaniem i byłam z nich dumna. Mama Aleksa nagra film o naszych działaniach, który pokażemy podczas festiwalu nauki.

Oto, niektóre wypowiedzi (te zabawne):

"Na strychu gromadzi się różne klamoty"-Daria

"Tam są stare myszy"-Dawid K.

"Na strychu są stare zabawki  z dzieciństwa i komórki"-Aleks

"To jest takie miejsce, gdzie może wejść tylko najmniejszy członek rodziny(czyli ja), bo może się zawalić"-Daria

"To pomieszczenie, gdzie gromadzi się stare rzeczy"-Patryk

"Tam są stare firany"- Julka W.

 

22.04.10r.(czwartek) pojedziemy do Wolsztyna do Skansenu Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski-odbędziemy podróż w czasie na świeżym powietrzu.

Właśnie wróciliśmy z wycieczki. W Wolsztynie zwiedziliśmy Parowozownię i Skansen Budownictwa Zachodniej Wielkopolski. Można powiedzieć, że odbyliśmy iście "starociową"podróż. Starych, dziwnych, ale i pięknych rzeczy było całe mnóstwo. Nie sposób tutaj wymienić, co widzieliśmy.

  •         Wszystkim wiadomo, że  Wolsztyn parowozami stoi. Odbywa się tutaj każdego roku, na początku maja wielka parada parowozów, na którą zjeżdżają  tłumy z całego świata. Tutejsza parowozownia istnieje od 1907 roku i jest normalnie funkcjonującym zakładem pracy. Parowozy każdego dnia ciągną wagony w kierunku Poznania i Leszna. Mieliśmy okazję zobaczyć parowozownię z ośmioma parowozami, warsztat naprawczy, kilka ciekawych wagonów oraz izbę muzealną bogato wyposażoną w kolejowe  „starocie”. Warto to zobaczyć!

 

  •       Zwiedzanie skansenu rozpoczęliśmy od karczmy. W sieni zobaczyliśmy maselnicę i ręczne żarno, w wielkiej sali natomiast wyszynk z całym wyposażeniem oraz długie stoły i ławy. W izbach zaciekawił nas natomiast specyficzny kącik dla dziecka z osobliwie wyglądającym chodzikiem. Zainteresował nas „piesek”-specjalne narzędzie służące do zdejmowania butów. Cała zagroda karczemna składała się z chaty, stodoły, wozowni, stajni, a po środku znajdowała się studnia-żuraw. Zaciekawił nas również warsztat szewski, tkacki i kuźnia i bogate wyposażenie tychże. W jednej z zagród podziwialiśmy owce i kozy- nie lada atrakcja dla miejskich dzieciJ. Wiatrak był bez wątpienia największą atrakcją, szczególnie wtedy, gdy całą grupą odwracaliśmy go dookoła własnej osi. Ale frajda! Na koniec pieczone kiełbaski i super zabawa na świeżym powietrzu. Polecamy Wolsztyn!

 Matylda o gramofonie:

To gramofon mojego pradziadka. Myślę, że przy nim odbyła sie niejedna prywatka.

Matylda o pudrniczce:

Moja prababcia patrzyła w to lustereczko i pudrowała nosek, żeby sie przypodobać mojemu pradziadkowi.

Julka o zdjęciach:

Moja prababcia była krawcową.  Na tym zdjęciu jest mój pradziadek, a ten garnitur uszyła mu moja prababcia.

Daria o dzbanku:

Ten dzbanek to część zastawy stołowej, którą moi dziadkowie dostali w prezencie ślubnym.

 Zuzia o maszynie liczącej:

Moja babcia Wandzia pracowała w sklepie i na tej maszynie dodawała, odejmowała i robiła inne rzeczy.

 Klaudia o rodzinnym dokumencie:

To jest akt ślubu po niemiecku mojej prababci i pradziadka....Hegenbartha Felka.

Majka omawiając zdjęcia;

Gdy mój pradziadek uczył polskiego z tyłu sklepu, moja prababcia pilnowała, czy ktoś nie idzie.

Galeria:

Prezentacja

 

Po prezentacji "Dźwięku"miejsce dziewczynek zajęli chłopcy z mojej klasy.
 Patryk zrobił poważną minę i powitał wszystkich „Na strychu”. Dawid poinformował skąd pomysł i od czego się zaczęło. Paweł powiedział o ogłoszeniu wielkiego poszukiwania rodzinnych pamiątek i staroci oraz wymienił kilka z nich. Dominik podał pytania, na jakie staraliśmy się uzyskać odpowiedzi podczas zbierania przedmiotów. Filip mówił bardzo ważne rzeczy: „Teraz doceniamy wielką wiedzę naszych dziadków i pradziadków, na temat tego co było i chętnie słuchamy ich opowieści. Dzięki rozmowom ze starszymi wiemy, jak żyło się kiedyś, nauczyliśmy się słuchać i pytać o to, co nas interesuje”. Kacper donośnym, zdecydowanym głosem opowiedział o tym, jak mama Aleksa nagrywała film i ile było przy tym śmiechu. Nie omieszkaliśmy wspomnieć o wizycie w wolsztyńskiej parowozowni, czym zajął się Alan. Daniel i Aleks zainteresowali nas wizytą w Skansenie Budownictwa Zachodniej Wielkopolski. Olek powiedział jak bardzo jesteśmy wdzięczni naszym rodzinom za okazaną pomoc, a Dawid zaprosił na wystawę, na stronę internetową oraz na film.
 Pani Beata(mama Aleksa), która przy realizacji projektu towarzyszyła nam od samego początku, do samego końca, zademonstrowała nam film, który nagrała, zmontowała, opatrzyła świetnie dobraną muzyką(m.in. muzyką z filmu „Duch w operze”, piosenka „ Powróćmy jak za dawnych lat”),grafiką, itp. Film jest rewelacyjny, trwa 36 minut. Mogliśmy pokazać tylko jego fragmenty.
 Wspaniałym efektem naszych kilkumiesięcznych poczynań była i jest nadal wystawa, w tworzenie której zaangażowali się wszyscy uczniowie klasy 1c i ich rodzice. W oknie „realizacja” próbowałam wyliczyć wszystkie starocie, które zostały do naszej sali przyniesione, nie zdołałam tego zrobić. Rodzinne pamiątki  zostały pokazane na wystawie zaaranżowanej na strych, który zajmował znaczną części naszej sali lekcyjnej.  Już od jakiegoś czasu zaglądali tutaj uczniowie i nauczyciele, zachwycając się każdą rzeczą z osobna. Byli tacy, którzy ze strychu wychodzili  zachwyceni, nieco zdziwieni, niekiedy poruszeni, zauroczeni, zarażeni historią, czasami porażoni ilością eksponatów, zaciekawieni, zainspirowani do działań, ....
Cel osiągniety został w 100 procentach:)
 Nie spodziewałam się takiej wspaniałej reakcji i odzewu ze strony dzieci i ich rodziców. To dla mnie wielkie zaskoczenie i dowód na duże zaufanie oraz potwierdzenie porzekadła, że chcieć, to móc. Bardzo dziękuję!
To czego się moi uczniowie nauczyli, to szacunek dla historii, dla przeszłości, dla przodków. Może w przyszłości, zanim wyrzucą, jakąś staroć, trzy razy się zastanowią.  Wy także zostawcie na strychu trochę rodzinnych wspomnień, waszej małej historii, waszego duchowego bogactwa……
Wszystkim się podobało! Odbieraliśmy gratulacje. Gratulowano nam przede wszystkim cudnego pomysłu, doskonałej realizacji i świetnie przygotowanej prezentacji.
Wszystko się udało, uffff!
W poniedziałek (17 maja) po południu, odbędzie się prezentacja dla rodziców, którzy nie uczestniczyli we wcześniejszych spotkaniach. Będzie okazja do osobistych podziękowań i radości ze wspólnie osiągniętych celów.
Efekty naszej pracy pokazaliśmy naszym rodzicom. Duma ich rozpierała, gdy patrzyli na swoje mądre dzieci. Było miło usłyszeć od rodziców, jak bardzo im się podobało. Rodzice mieli okazję uczestniczyc w doswiadczeniach proponowanych im przez dziewczynki, było zabawnie, radosnie i rodzinnie. Rodziców urzekł też film i nic dziwnego, w końcu głównymi aktorami były ich pociechy.

 

Galeria: